
"Topaz" to szczera, współczesna satyra, od której nie sposób się oderwać. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma - w myśl tej maksymy Hakan Günday zabiera czytelników w podróż po Tureckich bazarach i luksusowych butikach, mamiącymi oszałamiającą ilością kolorów i zapachów. Kozan jest urodzonym handlarzem. Dla takich jak ON ta branża nie ma żadnych tajemnic. Jest jednym z licznych tureckich kupców, którzy od rana do wieczora starają się sprzedać swój towar licznie przybywającym do Turcji turystom. Jednak Kozan wyróżnia się wśród nich szczególną żyłką do interesów - potrafi spieniężyć wszystko, co wpadnie mu w ręce. Poruszając się sprawnie między urokliwymi uliczkami, na których sprzedawcy wystawiają swoje towary i dobijają targu z przyjezdnymi, Kozan co rusz łapie kolejnych naiwnych klientów. Tymczasem gdzieś w gąszczu zatłoczonych, głośnych ulic, pełnych lokalnego folkloru i codziennej zawieruchy, znajduje się Topaz. Na pierwszy rzut oka to zwykły sklep jubilerski - urządzony ze smakiem, kusi odwiedzających licznymi klejnotami, drogą biżuterią i najwyższej próby kruszcem. Jednak za uprzejmym "W czym mogę pomóc?" i życzliwym uśmiechem sprzedawcy kryje się więcej, niż przeciętny turysta mógłby przypuszczać. Topaz to bezduszna machina do zarabiania pieniędzy, z której nie ma wyjścia. Günday przygląda się temu wszystkiemu oczami Kozana i wskazuje na bezlitosny wpływ kapitalizmu na ludzkie sumienie.