
Prawo powinno karać winnych popełnionych przestępstw i chronić niewinnych. Tak przynajmniej myśli większość ludzi, którzy nie zastanawiają się nad czymś ważnym. Czy wymiar sprawiedliwości może się mylić i dać świadectwo własnej niekompetencji? Okazuje się, że tak. Takie przypadki nie są niestety rzadkością. Ciąg fatalnych błędów i niechlujstwa wymiaru sprawiedliwości doprowadził do skazania na dożywocie Arkadiusza Kraski za zbrodnię, której nie popełnił. Jak mogło do takiej sytuacji w ogóle dojść w cywilizowanym kraju? Ewa Ornacka, autorka książki, opisuje ten haniebny incydent. Arkadiusz Kraska to ofiara błędów ludzi, którzy powinni profesjonalnie wykonywać swoją pracę. Do więzienia trafił za rzekome zabójstwo w 1999 r. dwóch mężczyzn związanych ze światem mafii. Niewinnego człowieka wysłała tam policja, która powinna przeprowadzić rzetelne śledztwo w tej sprawie, tyle że sama popełniła masę wykroczeń oraz nieodpowiedzialny prokurator i sędzia, który wierzył we własną nieomylność. Jak się okazało, wszystkie organy związane z tą sprawą same dokonały przestępstwa, ponieważ zamiast bronić ofiary tego skandalu, odpowiedzialne są za tragedię Arkadiusza Kraski. Spędziłby on resztę życia w więzieniu, gdyby nie otrzymał szansy wyjścia na wolność od dwóch kobiet - Ewy Ornackiej i prokuratorki, Barbary Zapaśnik. To one dały mu nadzieję na wolność po prawie dwóch dekadach, jakie spędził w więzieniu. "Wrobiony w dożywocie" to historia, która wydarzyła się naprawdę. To opowieść o błędach wymiaru sprawiedliwości, straconych latach i młodości i nadziei na lepsze jutro. Pokazuje też brak kompetencji wysoko postawionych ludzi. Jest przestrogą przed popełnianiem podobnych tragicznych w skutkach pomyłek.